czwartek, 13 sierpnia 2015

Przesyłka od bociana

Wojtek ma już 3 lata i 4 miesiące.

    Podjęliśmy bardzo ważną decyzję - chcemy mieć jeszcze jedno dziecko.

    Długo twierdziliśmy że to jeszcze nie ten czas. W końcu doszliśmy do wniosku że "ten czas" nigdy nie nadejdzie, a my nigdy nie będziemy młodsi. Nie ma na co czekać.

    I tak stwierdziłam że muszę przygotować organizm i ciało do ciąży. Po pierwsze chcę zrzucić kilka zbędnych kilogramów, no bo przecież w ciąży mi ich kilka przybędzie.
Po drugie, co jest naturalnie powiązane z "po pierwsze", muszę zadbać o formę - czyli bieganie, ćwiczenia, basen. Muszę o tym pomyśleć już teraz bo przynajmniej 3 miesiące przed ciążą trzeba utrzymywać aktywność żeby w ciąży można było ją kontynuować. Z tym nie jest tak łatwo, bo o ile dietę mogę sobie zorganizować o tyle na ćwiczenia trzeba faktycznie znaleźć czas. O postępach i formach ćwiczeń będę jeszcze wspominać.
Po trzecie trzeba uzupełnić poziom kwasu foliowego w organizmie.

     O Wojtka staraliśmy się 3 lata. Z mojej strony przeszkodą był Zespół Policystycznych Jajników, leczenie hormonalne nie było niczym fajnym. W międzyczasie okazało się że u męża znaleźli gronkowca złocistego w nasieniu. Urolog przeleczył go antybiotykiem, dołożył profilaktycznie 10dniową kurację testosteronem i 2 miesiące później byłam w ciąży.

    Tym razem jesteśmy bogatsi w doświadczenia więc jak trzeba będzie to wiemy jakie badania robić. Mimo wszystko widzę światełko w tunelu bo odkąd zaczęłam brać kwas foliowy mam owulację( tutaj pomocny okazał się test owulacyjny) i cykl 28 dniowy. Jest nadzieja na szybki finał :D

środa, 5 sierpnia 2015

W jakim kraju nie chcę żyć

Z racji że wybory parlamentarne zbliżają się wielkimi krokami, wszyscy wszędzie rozmawiają o programach wyborczych, postulatach i planach. Najbardziej lubię słuchać programu pani Beaty Michniewicz w radiowej Trójce. Ta kobieta nigdy nie owija w bawełnę, nie pozwala odbiegać od tematu, drąży temat i co najważniejsze porusza kwestie istotne dla "zwykłych ludzi". Ale przejdźmy do rzeczy.
Nie chcę żyć w kraju, w którym nie będę mogła podjąć istotnych dla mnie decyzji.
Zacznę od aktualnych spraw, które ostatnio poruszyły opinię publiczną. Fakt że lekarz ma decydować czy dostanę znieczulenie przy porodzie czy nie jest debilizmem. Ludzie będą w stanie wiele zrobić żeby tego lekarza przekonać że jednak kobieta tego znieczulenia potrzebuje, o ile będzie ich na to stać. Głupotą ze strony rządzących jest szukanie oszczędności akurat u matek. Polityka prorodzinna na bogato. Nie ma co.
Patrząc w przyszłość - od 1 listopada ma wejść w życie ustawa ograniczająca "matki naciągaczki" na działalności gospodarczej. Tak się składa że prowadzę DzG od 15 lipca 2013r. Dopiero od miesiąca jestem na normalnym zusie, co oznacza że gdybym musiała pójść na zwolnienie związane z ciążą dostałabym od tej instytucji całe 17 zł(po opłaceniu składek). W świetle prawa jestem naciągaczką. Pomimo że od dwóch lat płacę regularnie ZUS, jestem traktowana gorzej niż kobieta bezrobotna. No ale wrzućmy wszystkich do jednego worka. Trzymam kciuki żeby Matki na DG udało się coś ugrać w tym temacie. na razie nie jestem jeszcze w ciąży ale może już niedługo będę...
Jeżeli wybory parlamentarne wygra PiS (w co nie wierzę) to będą starali się wprowadzić swoje ustawy.
Po pierwsze zakaz in vitro. Sorry, no jak niecywilizowanym krajem trzeba być żeby in vitro było nielegalne? W jakich czasach my żyjemy żeby mi ktoś powiedział że nie mogę się starać o dziecko za wszelką cenę jeżeli naprawdę tego chcę? W ogóle, dziś w radiu słyszałam rozmowę z księdzem, który wypowiadał się że rodzice dzieci z in vitro nie powinni być dopuszczani do komunii, bo rozgrzeszenia za in vitro nie dostaną bo grzechu trzeba żałować. Za chwilę przed chrztem ksiądz będzie pytał o okoliczności poczęcia...
Po drugie całkowity zakaz aborcji, no i po raz kolejny ktoś będzie decydował za kobietę. Płód z wadami wrodzonymi? Nie ważne, musisz urodzić i wychowuj w ubóstwie bo nie damy ci więcej niż 700zł/miesięcznie. "Owoc gwałtu", nie ważne musisz urodzić i widzieć twarz oprawcy za każdym razem kiedy spojrzysz na dziecko!

Jeżeli przyjdą czasy, w których nie będę mogła sama zadecydować o swoim życiu i swoim ciele, pożegnam się z tym krajem i pewnie nie tylko ja.

środa, 22 lipca 2015

Zabawa z dzieckiem

Ostatnio na pewnym blogu przeczytałam że pani nie lubi bawić sie ze swoimi dziećmi. Alleluja! Ktoś to powiedział na głos.
W naszym przypadku od samego początku nie było takiej potrzeby. Bawi się sam w domu i pięknie bawi się z dziećmi na placu zabaw. Czasem tylko krzyczy "mama spójrz" ja go zapewniam ze widziałam i bawi się dalej.
Przychodzi czas kiedy bawimy sie razem, układamy puzzle czy klocki, uczymy się, czytamy. Ale jestem w pełni zadowolona z faktu że moje dziecko jest samodzielne i nie potrzebuje mojej pomocy w każdej czynności jaką wykonuje.
Mam jednak nadzieję że uda nam się zachować w nim tą chęć dzielenia się z nami wszystkim. Nawet kiedy będzie serki kilometrów stąd.

czwartek, 16 lipca 2015

Blogi parentingowe

W ostatnich latach powstało ich "kilka". Osobiście kilka śledzę no bo jak by nie było jestem bezpośrednio zainteresowana.
Jak tylko mam jakiś problem wychowawczy od razu szukam podobnych wpisów na moich ulubionych blogach.
Nie zawsze zgadzam się z treściami jakie tam znajduję, ale dzięki temu że takie kwestie poruszają jestem w stanie przemyśleć temat jeszcze raz i zastanowić się czy zdanie jakie do tej pory miałam nadal jest aktualne.
Na przykład, ostatnio na blogu Blog Ojciec pojawił się wpis o biciu dzieci. Jedna dziewczyna zapytała forumowiczów co ma zrobić bo matka pobiła ją jak ją przyłapała na paleniu papierosów. Po przeczytaniu wpisu Ojca doszłam do wniosku że chyba trochę przesadził z interpretacją wpisu owej nastolatki. Wywnioskował że dziewczyna jest notorycznie bita i koniecznie powinna się z tym zgłosić do szkolnego psychologa, ewentualnie skontaktować się z telefonem pomocy. Uznałam że to ostra przesada, bo według mnie matka tej dziewczyny po prostu straciła nad sobą panowanie i nie wiedziała jak inaczej mogłaby przekonać nastolatkę żeby nie paliła a młoda przesadza i na pewno buntują ją znajomi.
Próbowałam nawet skonstruować adekwatny komentarz do tego wpisu ale podczas jego tworzenia doszłam do pewnych wniosków. Przypomniałam sobie jak ja się czułam kiedy matka stała nade mną z pasem, pamiętam upokorzenie jakie przy tym czułam. Stwierdziłam że nie ma wytłumaczenia dla takiego zachowania. Nie ma wymówki, której rodzic mógłby użyć żeby można było zrozumieć pobicie dziecka.

Pamiętam że 31 grudnia 2000 roku, matka ostatni raz wzięła smycz psa do ręki. Powiedziałam jej wtedy że jeżeli mnie uderzy to zadzwonię po policję. Nie dostałam wtedy i  nie dostałam już nigdy. Miałam 15 lat.

Wydaje mi się że właśnie tak powinna zareagować nastolatka w chwili kiedy czuje się upokorzona, a jeżeli groźba by nie pomogła to trzeba by było taki telefon faktycznie wykonać(ewentualnie pójść za radą Ojca i skorzystać z pomocy szkolnego psychologa). Nie szukać rady u durnych forumowiczów, którzy najczęściej okazują się gówniarzami co ledwo od podłogi odrośli. 

Dziecko powinno znać swoją wartość. Rodzic powinien, je chronić i o tej wartości zapewniać. Jeżeli dziecko czuje się przez rodzica upokorzone to coś tu jest nie tak...

środa, 15 lipca 2015

Wielki come back

Sporo jest rzeczy o których chciałabym się wypowiedzieć.
Nie korzystałam z tego bloga od 2 lat, ale zamierzam to zmienić.

Naprawdę wiele wydarzeń, postów innych blogerów czy nawet najzwyklejszych zdjęć prosi się o szerszy komentarz niż tylko wpis pod postem na Fejsie.

Koniec z tym.

wtorek, 19 marca 2013

Bardziej aktualne...


Ten czas tak leci, że nawet się człowiek nie obejrzy a tu już w przyszłym miesiącu minie rok odkąd Wojtuś się urodził.

Dziś moje kochane dziecko walczy z chorobą i samym sobą! Katarek go męczy i gardełko pobolewa, leczymy to i widzę lekką poprawę :-)
Większy problem widzę w tym że nie chce zasnąć. W końcu jak się zamęczy to padnie ;-) chyba ;-P
video